Przygotowanie do maratonu

No dobrze, może ktoś powiedzieć, ale gdzie tu jest trening?

Poprzez trening możemy kształtować, rozwijać, doskonalić (są różne teorie) włókna mięśniowe i ich wzajemne proporcje w organizmie. Gdy zrobimy za dużo treningu szybkości - będziemy szybcy ale szybko będziemy się zakwaszać i nie skończymy maratonu. Gdy szybkości będzie za mało to pobiegniemy za wolno aby uzyskać dobry wynik. Gdy nie będzie odpowiedniej ilości wybiegania to koszt energetyczny biegu będzie za wysoki i wynik również nie będzie optymalny. Gdy nie będziemy trenować odcinków powodujących zakwaszenie, nie wytrenujemy fizjologicznych mechanizmów buforujących to zakwaszenie. Jeżeli nie będziemy trenować siły biegowej, nie będziemy w stanie np. utrzymać odpowiedniego tempa podczas podbiegu.

Na wynik końcowy w maratonie duży wpływ ma również zdolność pochłaniania tlenu przez organizm czyli dostarczenia 'spalacza' naszego glikogenu i WKT. Poprzez odpowiednie bodźce treningowe można tę właściwość organizmu zwiększyć. Niestety możliwości oddziaływania bodźców treningowych na organizm są ograniczone. Tylko w określonym stopniu można wytrenować np. maksymalne pochłanianie tlenu czy proporcje włókien w mięśniach. Nie można natomiast treningiem wpłynąć na takie parametry organizmu jak proporcje długościowe kończyn.

Jaki z tych wywodów wniosek?

Tylko nieliczni osobnicy spełniają wszystkie wymogi pozwalające szybko biegać maratony. A więc mają odpowiedni skład włókien pozwalający szybko biegać i nie zakwaszać się, mają odpowiednie proporcje kończyn umożliwiające bieganie przy małym nakładzie energii oraz mają wewnętrzną 'maszynerię' dostarczającą dużo tlenu do mięśni i utylizującą uboczne produkty pracy mięśniowej, a przy tym wszystkim mają 'psyche' czyli 3Z (Zaciekłość, Zawziętość, Zajadłość).

Czyli po prostu mają talent.

Prawdopodobnie każdy zdrowy człowiek może zostać wytrenowany tak, aby przebiegł maraton na miarę swoich możliwości. Problem w tym, że każdy z nas ma inne możliwości i tak naprawdę trudno jest te możliwości precyzyjnie określić.

Jak więc trenować?

Są środki treningowe takie jak: biegi, skipy, wieloskoki, ćwiczenia siłowe i inne oraz metody treningowe, na przykład metody ciągłe, przerywane, zabawowe itd. I to wszystko trzeba tak poukładać żeby uzyskać zamierzony efekt treningowy w kontekście startów. Oczywiście pamiętając o regeneracji, odżywianiu i właściwych proporcjach obciążeń.

Podam przykład z najwyższej półki. Robert Korzeniowski chciał podczas pobytu w Afryce (marzec 2001) przez 4 tygodnie zwiększyć szybkość progową. W tym celu wykonał przed wyjazdem test i okazało się, że prędkość progowa wynosi 4:26 na kilometr, a tętno progowe to 166 sk/min. Po czterech tygodniach pobytu w RPA i stosowaniu odpowiednich bodźców treningowych, po powrocie wykonał test i okazało się, że prędkość progowa wynosi 4:08 a tętno progowe 170 sk/min. Takie wyniki świadczą, że zaplanowane cele zostały zrealizowane. Bodźce jakie zastosował były specyficzne dla tego właśnie okresu i tego celu treningowego. Odpowiednio dobrał ilość treningu w strefie tlenowej i ilość treningu szybkościowego.

Umiejętność dobierania bodźców treningowych do danego organizmu w celu wywołania określonych zmian treningowych to talent trenerski wynikający z wiedzy i doświadczenia. Niektórzy starsi zawodnicy potrafią sami intuicyjnie dobierać takie obciążenia, jakie są dla nich samych najskuteczniejsze. Zawodnik początkujący może opierać się w treningu na doświadczeniach innych, ale równocześnie powinien uczyć się własnego organizmu.

Trenować to znaczy poznawać samego siebie.